Urząd Skarbowy zajął ponad 12 tysięcy na rachunku bankowym prezydent Warszawy.
Są to grzywny, które nałożyła na nią komisja weryfikacyjna za niestawianie się na rozprawy. Do kwoty 12 tysięcy urząd doliczył odsetki i koszty egzekucyjne.

Przewodniczący komisji Patryk Jaki powiedział:
– Doprowadziliśmy do tego, że za te kary nie zapłacili warszawiacy ze swoich podatków, tak jak chciała tego wiceprzewodnicząca PO. Państwo przestaje być teoretyczne i egzekwuje równość wobec prawa wszystkich obywateli, także tych silnych.

Rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Warszawie Bartosz Milczarczyk powiedział portalowi wawalove:

– Po pierwsze, grzywny zostały nałożone na prezydenta miasta, czyli na organ. Po drugie, od wszystkich tych decyzji dotyczących grzywien prezydent miasta się odwołała i póki nie ma rozstrzygnięcia sądowego, to nie ma podstawy, by takie działania podejmować. W związku z tym jest to sytuacja absolutnie nieakceptowalna.

Hanna Gronkiewicz-Waltz napisała na Twitterze:
– Zajmowanie rachunku w związku z grzywną, której zaskarżenia nie rozpatrzył jeszcze sąd, to nie „skuteczność” – to bezprawie.

W telewizji TVN powiedziała: „Przyjdzie taki moment, że te pieniądze będą musiały wrócić na moje konto. Zapewne z odsetkami. Jestem cierpliwa”.

Zobacz też:  „Święta krowa” nauki zawyła!