Młodzi prawnicy, którzy zostali zablokowani przez Krajową Radę Sądownictwa przed objęciem funkcji asesorów w sądach, opublikowali oświadczenie, w którym stwierdzają, że argumenty KRS nie są oparte na faktach.

Jednym z zarzutów KRS było twierdzenie, że przedstawieni przez ministra sprawiedliwości kandydaci mają „plakietkę konkretnego ministra, polityka, który jednocześnie jest prokuratorem generalnym, czyli stroną w procesie”.

Prawnicy wskazali że nie jest to prawda, w komunikacie napisali:

– Aplikanci znajdujący się na liście asesorów kształcili się w latach 2009–2016, a więc w czasach rządów różnych ugrupowań politycznych. Na liście przesłanej przez Ministra Sprawiedliwości znaleźli się wszyscy aplikanci, którzy uzyskali pozytywny wynik egzaminu i nie podjęli decyzji o rezygnacji z asesury, nie zaś osoby wybrane przez Ministra.

KRS twierdziła również, że kandydaci nie mają badań lekarskich i psychologicznych, jednak jak wskazują młodzi prawnicy, z ustaw wynika, że „zaświadczenia mieli złożyć jedynie asystenci i referendarze, którzy zdali egzamin sędziowski, a nie ukończyli aplikacji sędziowskiej. Z tego powodu jedynie nieliczni asesorzy przedstawili zaświadczenia o stanie zdrowia”. Pozostali kandydaci składali już zaświadczenia w trakcie aplikacji.

Młodzi prawnicy stwierdzili, że sprzeciw KRS „ nie jest oparty na okolicznościach, które w świetle przepisów mogą stanowić podstawę takiej decyzji”, oraz że Rada procedowała w sposób uniemożliwiający kandydatom usunięcie ewentualnych braków bądź też wyjaśnienie ewentualnych wątpliwości”.

Zobacz też:  Sejm przyjął ustawę o strzelnicach