Gdy trwała ceremonia inauguracyjna, papiez Franciszek udzielał wywiadu hiszpańskiemu dziennikowi „El Pais”.

Stwierdził, że jest za wcześnie, by oceniać Donalda Trumpa. „Zobaczymy, co zrobi, i wtedy go ocenimy”. „Myślę, że musimy poczekać. Nie chcę wybiegać w przeszłość i osądzać ludzi przedwcześnie. Zobaczymy, jak będzie postępował, co zrobi i wtedy wydam opinię”.

Nie przeszkodziło to papieżowi w czynieniu aluzji do Hitlera. Pytany o sytuację w Ameryce i Europie, przypomniał lata trzydzieste: „Hitler nie doszedł do władzy siłą, ludzie na niego głosowali, a potem on ich zniszczył […]Sytuacja była trudna, ludzie szukali swojej tożsamości, aż w końcu pojawił się charyzmatyczny lider, który obiecał, że im ją zwróci”.

Papież już dużo wcześniej – na początku zeszłego roku, jednoznacznie ocenił Trumpa słowami: „Człowiek, który tylko myśli o wznoszeniu murów, a nie o budowaniu mostów, nie jest chrześcijaninem”.

Donald Trump odpowiedział wtedy: „Kiedy organizacja terrorystyczna Państwo Islamskie zaatakuje Watykan, papież jeszcze bardzo zapragnie i będzie się o to modlił, żeby Trump został prezydentem”.

Zobacz też:  Polonio, głosuj na Trumpa!