Zanim na Majdanie rozległy się strzały i dziesiątkami zaczęli padać zabici, nasi papierowi politykierzy zachłystywali się pięknymi złudzeniami na wyzwolenie Polski spod dyktatu Moskwy dzięki ukraińskiemu protestowi. Przypominało mi to typ myślenia reprezentowany w „Lalce” przez subiekta Rzeckiego, który cały czas wypatrywał zewnętrznych znaków, że niepodległość jest tuż-tuż.

Warto, by prawica wzięła dużą dawkę soli trzeźwiących. Narody nie dostają niepodległości od tak sobie, w prezencie. A jeśli się tak dzieje, to niechybny znak, że ta niepodległość jest niewiele warta, pozorna – taka, jaką zafundowała nam SB-cja, Kościół i farbowana opozycja w 89 roku. Tak, podkreślam tu szczególnie rolę Kościoła rzymskokatolickiego – bez jego zasłony dymno-narkotycznej naród nie dałby się tak łatwo nabrać na to szalbierstwo. To Kościół dzierżył wtedy złoty róg rządu dusz uczciwych Polaków. Mógł pokazać zakłamanie „transformacji” albo mógł ją zalegalizować. Mając coniedzielną bezpośrednią „linię transmisyjną” do narodu, mógł nawet wbrew mediom powiedzieć prawdę, którą doskonale znał. Wybrał zmowę z oligarchami – oczywiście nie za darmo. Dostał Konkordat i ekskluzywną reprywatyzację, nie licząc przyzwolenia na pomniejsze „przekręty” biskupów.

 

Jest anglosaskie powiedzenie: „Nabrałeś mnie raz – wstyd dla ciebie, nabrałeś mnie drugi raz – wstyd dla mnie”. Niestety Polacy, a szczególnie nasza elita patriotyczna, mają za sobą wielokrotne doświadczenie zaprzaństwa hierarchów – wystarczy wspomnieć nawoływanie do pojednania z Rosją po 10.04.2010 oraz hołd wobec cerkwi Putina w sierpniu 2012. Często z wyższością odnosimy się do Ruskich, ale my bolszoje duraki! Opozycja antyputinowska nie ma złudzeń co do Cerkwi prawosławnej i jej hierarchów. Wiedzą, że to kościół państwowy na postronku władzy. Nasi przeciwnie – napluli im w twarz, to padało! Hierarchowie zdradzają bezczelnie interes narodowy, kolaborują z reżimem Komorowski/Tusk, pozostawiają naród osamotniony w walce o Krzyż i prawdę, biją pokłony carowi, kryją donosicieli i sprzedawczyków, którzy wydawali bohaterów w rodzaju pułkownika Kuklińskiego, a co na to naród i jego elity? Bełkocą w kółko, że nie ma polskości bez Kościoła katolickiego…

 

Co ciekawe, z tych samych środowisk wychodzą głosy pozbawione złudzeń co do kondycji moralnej wychowanych przez ten kościół rodaków:

„Głównym problem w Polsce jest społeczeństwo już w fazie degeneracji nie tylko charakteru, ale i umysłu. To są skutki powszechnego tchórzostwa.” Józef Darski

Zobacz też:  Turcja grozi UE zerwaniem porozumienia w sprawie uchodźców

 

Czy potrzeba jaśniejszego dowodu schizofrenii naszych elit? Niestety, nie jest to „schiz” bezobjawowy. Polska jako państwo gnije, a Polacy zapadają w stan beznadziei i amoralności (jedynym światełkiem w tunelu jest najmłodsze pokolenie, które powoli zaczyna przejawiać zdrowe odruchy).

 

Czy upadłemu narodowi z głupimi elitami Bóg ma dać niepodległość??? Sprawiedliwość wywyższa lud, lecz grzech jest hańbą narodów. Przyp. 14:34

 

By dostąpić zaszczytu i błogosławieństwa niepodległego państwa, naród musi się wpierw wydźwignąć na wyższy poziom moralny. Bez tego żadna taktyka polityczna ani układ geopolityczny nic nie pomogą. Kiedy ta prosta prawda dotrze do naszych elit?

 

Jeśli Polska upada, to znaczy, że naród nie idzie ku Bogu. Żydzi często doświadczali tej prawdy na własnej skórze: Bo Jeruzalem się chwieje, a Juda upada, gdyż ich język i uczynki są przeciwko Panu. Izaj. 3:8

 

Dlaczego nasz skądinąd bardzo religijny naród obraża Boga? Bo zamiast prawdy o nim wybrał fałsz:

Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych. Ani też nie służy mu się rękami ludzkimi, jak gdyby czego potrzebował, gdyż sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko. Z jednego pnia wywiódł też wszystkie narody ludzkie, aby mieszkały na całym obszarze ziemi,ustanowiwszy dla nich wyznaczone okresy czasu i granice ich zamieszkania, żeby szukały Boga, czy go może nie wyczują i nie znajdą, bo przecież nie jest On daleko od każdego z nas. Albowiem w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy, jak to i niektórzy z waszych poetów powiedzieli; Z jego bowiem rodu jesteśmy. Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu. Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali. Dz.Ap. 17:24-30

 

Albo Polacy to zrozumieją i przyjmą, albo dalej będą znosić karcenie od Boga aż do wyczerpania Jego cierpliwości. W historii wiele narodów spotkał ten los.