Szczególnie intensywne poszukiwania mają miejsce w trzydziestokilometrowym pasie przy granicy z Polską.
Wczoraj niemiecka policja uznała, że zatrzymany po zamachu Pakistańczyk nie jest sprawcą. Został on wypuszczony na wolność.
„Nie wiemy ostatecznie, czy sprawca był jeden, czy było ich kilku. Nie wiemy też z ostateczną pewnością, czy on lub ona mieli wspólników. Badania nie zostały ostatecznie zakończone” – powiedział prokurator generalny Niemiec Peter Frank.

Cezary Gmyz – korespondent Telewizji Polskiej w Berlinie – podał na Twitterze: „Niestety wiele wskazuje na to, że niemieckie organy ścigania nie mają najmniejszego pojęcia, kto jest sprawcą zamachu”.

W całych Niemczech wdrożono specjalne środki bezpieczeństwa, przede wszystkim w szkołach i na lotniskach. Jarmarki bożonarodzeniowe są nadal otwarte, ale towarzyszą im dodatkowe środki bezpieczeństwa. Tereny jarmarków są patrolowane przez policjantów z długą bronią automatyczną.

Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie.

Oświadczenie islamistycznej agencji prasowej Amak głosi: Żołnierz Państwa Islamskiego przeprowadził operację w Berlinie w odpowiedzi na wezwania do ataków na obywateli krajów międzynarodowej koalicji walczącej z ISIS.

Zobacz też:  Billboard z napisem „Death camps were nazi German” wyruszył do Niemiec