Kolejna kompromitacja związana z przedłużającą się budową nowego centralnego lotniska w Berlinie.

Port Lotniczy Berlin-Brandenburg im. Willy’ego Brandta, który ma być głównym lotniskiem niemieckiej stolicy, nie zostanie ukończony również i w tym roku.

Inwestycja stała się już przedmiotem drwin Niemców, mówi się o niej lotnisko-pośmiewisko i szacuje się, że najbardziej prawdopodobnym terminem otwarcia lotniska jest „na świętego nigdy”.

Pierwotną planowaną datą otwarcia portu lotniczego, którego budowa rozpoczęła się w 2006 roku, był rok 2010. Od tego czasu co rok ta data była przesuwana. Obecnie mówi się już oficjalnie o roku 2018, choć nie jest to pewne. Aktualnie problemem jest wadliwa instalacja otwierająca drzwi w wypadku pożaru. Na chwilę obecną drzwi, a jest ich ponad 1200, nie otworzą się i pasażerowie będą uwięzieni w porcie lotniczym. Naprawienie tej poważnej wady może wymagać nawet rozbiórki dachu lotniska!

Ten fakt świadczy o tym, że słynna niemiecka solidność odchodzi już w zapomnienie. Poza zszarganym wizerunkiem Niemiec problemem są utopione w błocie miliardy euro. Odpowiedzialnych za ten skandal budowlany i finansowy nie ma.

Zobacz też:  Katolicka uczelnia uczy aborcji