Przeczytasz tekst w ok. 6 min.
– Pisałem w wewnętrznej korespondencji do prezesa Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego o ekonomicznym, społecznym i politycznym wpływie ustawy na to, co będzie się działo na wsi. Nikt tego nie wziął pod uwagę. Nie uzyskałem żadnej odpowiedzi, poza stwierdzeniem, że będzie dyscyplina – powiedział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski na antenie Idź Pod Prąd TV. – Tak złych nastrojów na wsi wobec PiS-u nigdy nie było. Ludzie poczuli się upokorzeni. (…) To najbardziej restrykcyjna ustawa w Europie wobec właścicieli zwierząt, nawet w Holandii pukają się w głowę. (…) Zakaz hodowli zwierząt futerkowych to przykrywka. Doszukuję się tu drugiego dna. (…) Wierzę, że przyjdzie upamiętanie i wycofanie się PiS-u z tego, co tak boleśnie uderza w polską wieś! – wyznaje minister zawieszony w prawach członka PiS.

Eunika Chojecka: Nadal jest pan ministrem rolnictwa?
Tak, jestem nadal ministrem rolnictwa, nikt ze mną nie rozmawia, nie znam decyzji pana premiera.
Kornelia Chojecka: Czy w razie dymisji zostanie pan w Prawie i Sprawiedliwości?
Często jestem o to pytany. Może niektórzy bardzo by się ucieszyli, gdybym odszedł z Prawa i Sprawiedliwości. Ja w tej partii jestem z absolutnego przekonania. Byłem bardzo związany z Lechem Kaczyńskim. Partia braci Kaczyńskich ma pewną wizję Polski, która jest zbieżna z moim myśleniem. Z Polską nowoczesną, ale opartą na chrześcijańskich wartościach. W takiej partii chcę pozostać. Prezes zapowiedział, że jeśli ktoś zagłosuje inaczej [ws. tzw. ustawy futerkowej – przyp. red.], to dotkną go plagi egipskie. Nie jestem dzieckiem, spodziewam się konsekwencji.

Jestem w dalszym ciągu życzliwy Zjednoczonej Prawicy, to unikalny, wymodlony projekt. Tyraliśmy jak woły przez lata, by doprowadzić do silnej koalicji prawicowej, która będzie mogła poprawiać Polskę.

Wierzę, że przyjdzie upamiętanie i wycofanie się Prawa i Sprawiedliwości z tego, co tak boleśnie uderza w polską wieś. Wierzę, że logika zatriumfuje.


(…) Nie wiem, jaki będzie los Jana Krzysztofa Ardanowskiego, przedstawiciela polskiej wsi. To nie jest dla mnie najważniejsze. Chciałbym, żeby sprawy wsi były realizowane, ponieważ wieś jest immanentnym fragmentem państwa i społeczeństwa. Trudno sobie wyobrazić przyszłość Polski bez dobrze zorganizowanych obszarów wiejskich i rolnictwa. A można to prowadzić tylko wtedy, gdy ma się zaufanie rolników, a to zaufanie zostało dramatycznie podważone tą ustawą. Wierzę, że przyjdzie upamiętanie i wycofanie się Prawa i Sprawiedliwości z tego, co tak boleśnie uderza w polską wieś. Wierzę, że logika zatriumfuje.
E.Ch.: Co jest najgorsze w “piątce dla zwierząt” Jarosława Kaczyńskiego?
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych ma przykryć inne ważniejsze rzeczy, które są w tej ustawie. Tych 882 rolników, mniejszych, większych, próbuje się przedstawić wręcz jako mafię futerkową, która na dodatek współpracuje z ojcem Tadeuszem Rydzykiem i korumpuje polityków. To są rolnicy, którzy zainwestowali w hodowlę, która jest w Polsce legalna. (…) Nie wiem, kto tę ustawę pisał, nikt nie chce się do tego przyznać. Ktoś, kto ją pisał, nie ma pojęcia ani o zwierzętach, ani o rolnictwie. Tam jest pomieszanie z poplątaniem.
Złe jest przyznanie i rozszerzenie uprawnień tzw. organizacji prozwierzęcych, które mają mieć prawo decydowania bez sądu, bez prokuratura, bez opinii lekarza weterynarii, czy rolnik lub inny właściciel dobrze traktuje zwierzęta. To jest łamanie zasad państwa prawa! Tylko państwo decyzją sądu może obywatelowi coś zabrać.
Nie mając wiedzy, te organizacje mają prawo oceniać. A moim zdaniem często to ekoterroryści. Na przykład tylko głupi może zarzucać rolnikom, że mają chude krowy, nie wiedząc o tym, że krowy mleczne są chude, to jest ich naturalny stan. (…)

Tylko głupi może zarzucać rolnikom, że mają chude krowy, nie wiedząc o tym, że krowy mleczne są chude, to jest ich naturalny stan.


To jest najbardziej restrykcyjna ustawa w Europie wobec właścicieli zwierząt, nawet w Holandii pukają się w głowę. To dla rolników jest nie do przyjęcia.
To bardzo rozsierdziło rolników, a przecież w dużym stopniu dzięki nim PiS wygrało wybory, wierzyli, że PiS chce reprezentować ich poglądy.
K.Ch.: Dlaczego w takim razie Jarosław Kaczyński forsuje tę ustawę w czasie pandemii?
Jestem w PiS-ie od dawna i zawsze uważałem, że jest to partia podejmująca bardzo racjonalne decyzje i mam nadzieję, że będzie tak nadal. Nie rozumiem, co się stało, dlaczego teraz wprowadza się tę ustawę. Zachodzę w głowę i doszukuję się drugiego dna.
E.Ch.: Inny poseł zawieszony w prawach członka PiS, dr Bartłomiej Wróblewski, na naszej antenie powiedział, że bunt wokół ustawy futerkowej pokazał głębszy konflikt. Na czym polega ten konflikt i drugie dno, o którym pan mówi?
Bardzo mocno się nad tym zastanawiam, bo oprócz uderzenia w gospodarkę, to ma głębszy podtekst. Robienie z tego wręcz tematu krucjaty przekonuje mnie, że jest to element wojny ideologicznej w Europie, stawia to sprawę zwierząt w niespotykany dotąd w Europie sposób. (…) W tej chwili ta ustawa świadomie wpisuje się w neomarksistowski nurt. (…) A organizacje lewicowe już mówią o kolejnych krokach… W Brukseli już się mówi o tym, że trzeba zlikwidować hodowlę kur w klatkach. Ekolodzy mówią, żeby zlikwidować hodowlę bydła, bo w żołądku krowy powstaje za dużo metanu. (…)
E.Ch.: Stoją za panem rolnicy i wieś. Miał pan najlepszy wynik na wsi ze wszystkich partii politycznych w Polsce. Jakie są nastroje wśród rolników w związku z zaistniałą sytuacją? Czy będą głosować na PiS w najbliższych wyborach?
Bardzo dobrze znam nastroje na wsi. Moja ministerialna aktywność przez dwa lata w dużej mierze przyczyniła się do tego, że wieś uwierzyła Prawu i Sprawiedliwości. Ja jestem jednym z nich – rolnikiem z krwi i kości, sam mam gospodarstwo.
Tak złych nastrojów na wsi wobec Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie było. Ludzie poczuli się upokorzeni. Mam obowiązek o tym mówić, gdybym o tym nie mówił, można by mieć do mnie żal.

Tak złych nastrojów na wsi wobec Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie było. Ludzie poczuli się upokorzeni.


Najpierw w wewnętrznej korespondencji do prezesa Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego, do posłów i senatorów, którzy sprawami rolnymi się zajmują, przekazałem chłodną ocenę ekonomicznego, społecznego i politycznego wpływu ustawy na to, co będzie się działo na wsi. Nikt tego nie wziął pod uwagę.
E.Ch.: Czyli nie uzyskał pan odpowiedzi od prezesa Kaczyńskiego?
Nie było żadnej odpowiedzi poza stwierdzeniem, że będzie dyscyplina.
(…) W sprawach rozróżnienia tego, co jest dobre, a co złe – tego, co jest elementem sumienia – żadne dyscypliny nie mogą obowiązywać. Ja się lękam tylko tego, jak mnie Pan Bóg oceni. Takie kryteria nie powinny w polityce obowiązywać. To jest absolutne nadużycie! Prawo i Sprawiedliwość zawsze deklarowało, że w sprawach sumienia nie będzie tego typu działań. Dziwię się, bo w przypadku dotyczącym człowieka, aborcji, zawsze mówi się o swobodzie sumienia, a tu, w przypadku zwierząt, jest dyscyplina partyjna. Pismo Święte ustala, jaki jest stosunek człowieka do zwierząt.
K.Ch.: Co musiałby zrobić Jarosław Kaczyński, by odbudować zaufanie rolników?
Stworzyliśmy ponad rok temu porozumienie rolnicze. W jego skład wchodzą wszystkie najważniejsze polskie organizacje rolnicze (jest ich około 160). To porozumienie spotyka się w najbliższą środę. Wypracuje stanowisko, które przekaże prezydentowi Dudzie, patronowi porozumienia. Rolnicy mają absolutnie negatywną ocenę tej ustawy. Dostaję tysiące głosów poparcia ze strony rolników i nie tylko, a także z mojego okręgu wyborczego, w którym uzyskałem jeden z najlepszych wyników w Polsce (11. w PiS-ie i najlepszy na wsi – prawie 80 tysięcy głosów). Ta niewielka przewaga kilku posłów w Sejmie również wynika z mojego wyniku wyborczego, głosy na mnie pozwoliły również innym wejść do Sejmu. Co zrobić? Ta ustawa musi być naprawiona!
Ministerstwo rolnictwa od miesięcy pracuje nad podwyższeniem dobrostanu wszystkich zwierząt, nie tylko wybranej grupy.
E.Ch.: Czego możemy się spodziewać po prezydencie Andrzeju Dudzie? Znacie się bardzo dobrze. Czy podpisze tzw. ustawę futerkową, jeśli trafi na jego biurko?
Prezydent Andrzej Duda jest w dużej mierze kontynuatorem myśli prezydenta Lecha Kaczyńskiego – Polski solidarnej, dbającej o swoich obywateli. Prezydent Duda zna sprawy polskiej wsi. Podejmie, jak sądzę, racjonalną decyzję. Mówił o tym na dożynkach, że staranie o dobrostan zwierząt jest oczywiste, ale prymat interesu człowieka nie może być kwestionowany. (…) Nie wiadomo, co trafi do prezydenta – w Senacie trwają prace nad poprawkami. (…) Liczę na taką modyfikację tej ustawy, żeby prezydent mógł ją podpisać.
K.Ch.: Środowisko Telewizji Idź Pod Prąd bardzo często docenia odwagę Pana ministra i to, że niezłomnie stoi Pan po stronie polskiego interesu narodowego. Co dzisiaj chciałby Pan przekazać widzom naszej telewizji?
Jestem przekonany, że nazwa waszej telewizji oddaje to, co odpowiedzialny człowiek powinien czynić. Jest takie brzydkie powiedzenie: kto płynie z prądem… śnięte ryby, a może coś więcej. Człowiek musi działać zgodnie z własnymi przekonaniami i nikt nie ma prawa jego sumienia próbować nadużywać, zmuszając go do jakiejś dyscypliny. W tej walce cywilizacji bardzo ważne jest, byśmy czuli się wspólnotą narodową, szanując wielokulturowość Polski.

Dziękuję środowisku Telewizji Idź Pod Prąd, że głosicie te wartości, mobilizujecie sumienia ludzkie, żeby bronić tego, co dla mnie jest szalenie ważne.


 

Przecież wśród nas, Polaków, żyły różne narody, różne grupy etniczne. Jesteśmy od ponad 1000 lat w jądrze chrześcijańskiej cywilizacji europejskiej, która w tej chwili jest kwestionowana. Cieszę się i również wam dziękuję, że głosicie te wartości, mobilizujecie sumienia ludzkie, żeby bronić tego, co dla mnie jest szalenie ważne. Sądzę, że duma narodowa i patriotyzm są ważne również dla wielu Polaków!