150 osób zablokowało drogę między Lwowem a przejściem granicznym w Rawie Ruskiej.
Trzymali transparenty z napisami: „Stop ludobójstwu Polaków”, „Precz ręce od zabytków”, To tez jest nasza ziemia”, „Wołyń w sercach”.

Ukraińskie służby ustaliły, że uczestnikom manifestacji zapłacono po około 200 hrywien. Pikietujący twierdzili, że są Polakami jednak nie posługiwali się językiem polskim.
– Były tam plakaty, na których domagano się zaprzestania ludobójstwa Polaków, ale ja tam Polaków nie widziałem. Widziałem za to naszych klientów, znanych z używania środków odurzających, i dzieci, uczniów z naszych lwowskich szkół – powiedział naczelnik policji Wałerij Sereda.
Rzecznik prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki poinformował też o nieudanej próbie podszycia się pod ukraińskiego prezydenta.
– Rosyjskie służby specjalne próbowały zorganizować w imieniu Ukrainy wieczorem rozmowę telefoniczną z Andrzejem Dudą. Tak zwani prankerzy nie wiedzieli, że rozmowa już się odbyła, a kancelaria prezydenta Polski jest w stałym kontakcie z administracją prezydenta Ukrainy” – napisał na swoim Facebooku.

W trakcie prawdziwej rozmowy prezydent Ukrainy poinformował, że nakazał „zwiększenie ochrony polskich placówek dyplomatycznych oraz miejsc pamięci”. Ponadto zapewnił, że osobiście będzie informował polskiego prezydenta o postępach w śledztwie i zaproponował włączenie polskich specjalistów do grupy badającej sprawę.

Zobacz też:  Ukraina ukarała Gazprom