Nie uczestniczyłam w ceremonii rozdania Oscarów, oglądałam je z rodziną w domu. Wiem, że każdego roku jest to wydarzenie bardzo polityczne. (…) Myślę, że film „Nieplanowane” nie został uznany, ponieważ jest to film kontrowersyjny, nie dostosowuje się do lewicowych standardów Hollywood” wyznaje Ashley Bratcher, która w filmie wcieliła się w postać Abby Johnson. Przeczytaj najlepsze fragmenty wywiadu dla Telewizji Idź Pod Prąd. 

Ashley Bratcher, amerykańska aktorka znana m.in. z filmów „90 minut w niebie”, „War room” czy z serialu „The Encounter”, ostatnio zagrała główną rolę w filmie „Nieplanowane” („Unplanned”). Wcieliła się w rolę Abby Johnson, byłą dyrektorkę kliniki aborcyjnej Planned Parenthood, a dziś działaczkę pro-life. Abby właśnie zakończyła swoją wizytę w Polsce. Z Ashley Bratcher rozmawia Ivan Belostenko.

Za nami gala rozdania Oscarów. Film „Nieplanowane” niestety nie był nominowany i nie otrzymał żadnej nagrody. Dlaczego według Ciebie ten wspaniały film nie otrzymał nominacji?

Nie uczestniczyłam w ceremonii rozdania nagród, oglądałam je z rodziną w domu. Wiem, że każdego roku jest to wydarzenie bardzo polityczne. Większość filmów ma podobne motywy. Ale ucieszyło mnie, ze w tym roku większość filmów, które wygrały, mówiły o przyjmowaniu, a także o szerzeniu miłości i dobroci w świecie – bardzo miło było to słyszeć, poza typowym wprowadzaniem politycznych podziałów, które oni wykorzystują.

Myślę, że film „Nieplanowane” nie został uznany, ponieważ jest to film kontrowersyjny, nie dostosowuje się do liberalnych standardów Hollywood. Mógł być pominięty z różnych powodów. Część producentów z Hollywood skontaktowała się ze mną. Z uznaniem mówili o naszej pracy. Ale to już jest tradycja. Co roku Akademia robi to samo. Mam nadzieję, że kiedyś nasz film zostanie nominowany. Ale wiem, że w tym roku film „Nieplanowane” po prostu został pominięty.

Co powiedziałabyś aktorkom takim jak Michelle Williams, która wygłosiła popierające aborcje przemówienie podczas rozdania Złotych Globów? Jak byś to skomentowała? Zacytuję: „Jestem wdzięczna za zaakceptowanie dokonanych przeze mnie wyborów, a także jestem wdzięczna za ten moment, w którym żyje nasze społeczeństwo, w którym istnieje wybór, ponieważ nam jako kobietom i dziewczętom mogą zdarzyć się rzeczy, które nie są naszym wyborem”. Prawdopodobnie mówi tu o gwałcie. Jak skomentowałabyś jej słowa i jej poglądy?

To wzbudza we mnie ogromne emocje. To jest bolesne. Największą nagrodą, jaką ostatnio otrzymałam, było to, że kiedy byłam na premierze filmu „Nieplanowane”, mój syn podszedł do mnie w naszym pokoju hotelowym i dał mi zrobionego przez niego Oscara, na którego podstawie napisane było „Nagroda dla najlepszej mamy w Hollywood”. To znaczy dla mnie dużo więcej niż jakakolwiek inna nagroda, którą mogłabym otrzymać. I zamiast zastanawiać się, patrzeć na swoje życie i myśleć, że przecież byłam taka młoda, i co mogłoby się wydarzyć, jak mogłoby wyglądać życie mojego syna, patrzę na niego i myślę o tym, kim on zostanie. Nie ma nic w karierze człowieka, co może stać się większym sukcesem w życiu.

Myślę, że nikt, kto ma dziecko, nie powie „Żałuję, że je mam”. Najczęściej to jest wspaniała niespodzianka. Nawet w sytuacji gwałtu musisz w końcu powiedzieć albo że to jest życie od początku, albo że to nie jest życie wcale. To bardzo trudny temat, bardzo delikatny. Kobieta doświadczyła czegoś strasznego. Jest ofiarą zbrodni. Ale czy sprawiedliwe jest ukaranie niewinnego dziecka za zbrodnie popełnione przez jego ojca? Pozwalamy na to, by po prostu wydarzyła się kolejna tragedia, gdy dopiero co wydarzyła się poprzednia. Dokładamy kolejną traumę. Aborcja nie wymazuje gwałtu. Przeciwnie – to kolejna tragedia. Jak delikatna i skomplikowana ta sprawa by nie była, zmuszamy niewinne dziecko, by poniosło odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez jego ojca. Nikt z nas nie może wybrać sobie rodziców.

Opowiedz nam o tym, jak trafiłaś na plan filmu „Nieplanowane”. Jak dowiedziałaś się o historii Abby Johnson? Jak przygotowywałaś się do roli?

To była szalona sytuacja. Pewnego dnia otrzymałam wiadomość od fanki na Instagramie. Napisała w niej, że ma odbyć się casting. Odbywał się w tajemnicy. To nie był zwyczajny casting. Ze względu na fabułę filmu nie chcieli tego rozgłaszać. Nic nie wiedziałam o Abby. Nie byłam wtedy częścią ruchu pro-life. Byłam raczej bierna w tej kwestii. A kiedy otrzymałam tę pierwszą wiadomość, zignorowałam ją. Ale ta kobieta modliła się za mnie, pisała do mnie, że uważa, że Bóg wybrał mnie do roli Abby. Słysząc to od kogoś kompletnie obcego, myślisz, że ta osoba całkowicie zwariowała. Ale ona się uparła, więc w końcu powiedziałam: okej, zwykle robię to przez mojego agenta, ale jeśli wyślesz mi kilka stron scenariusza, to ja go przeczytam i przemyślę. Przeczytałam ten scenariusz, a postać Abby zafascynowała mnie i była tak intrygująca, charyzmatyczna i zabawna.

Abby Johnson i Ashley Bratcher
Abby Johnson i Ashley Bratcher

Podczas castingu nie musiałam zagrać żadnych emocjonalnych scen, miałam do zagrania tylko kilka zabawnych, konfrontacyjnych scen, które widzicie w filmie. Zgłosiłam się do castingu i byłam bardzo ciekawa, jak pójdzie. Wiedziałam, że Abby to prawdziwa postać. Poszukałam informacji i niej i usłyszałam jej historię po raz pierwszy – o tym, jak była świadkiem aborcji z pomocą USG, to mną wstrząsnęło. Zdałam sobie sprawę z tego, że wierzyłam w kłamstwo, że byłam bardzo naiwna i nie wiedziałam, co tak naprawdę dzieje się podczas aborcji. To złamało mi serce. Byłam zrozpaczona i od razu wiedziałam, że chcę brać udział w opowiadaniu światu tej historii. Chcę dzielić się tą wiedzą, bo tak wiele osób nie wie, co się dzieje podczas aborcji. Planned Parenthood prowadzi skuteczne kampanie, które minimalizują znaczenie tego zabiegu. Uznałam, że o tym musi wiedzieć cały świat, żebyśmy wszyscy wiedzieli, o co walczymy.

Trzymają te procedury w tajemnicy i tak naprawdę nie wiesz, na co się piszesz, dopóki nie jesteś już w trakcie. Opowiedz nam o tym, jak dowiedziałaś się, że ty miałaś zostać usunięta. Kiedy to się stało?

To była kolejna Boża chwila. Zostałam obsadzona w filmie, zadzwonili do mnie producent i reżyser i powiedzieli, że chcieliby, bym zagrała Abby Johnson. Zapytali, czy mogę wsiąść w samolot w ciągu czterech godzin. To nie było normalne. Ale Bóg przygotował moje serce, wiedziałam, że chcę być częścią tego projektu. Dlatego bez wahania odpowiedziałam, że tak, spakowałam walizki, wsiadłam w samolot i zaczęłam czytać scenariusz. Wylądowałam w Oklahomie i miałam około czterech dni, by się przygotować na pierwszy dzień kręcenia. A ponieważ wszystko działo się tak szybko, nie miałam czasu powiedzieć ludziom, gdzie jestem. Mój mąż wiedział, mój syn wiedział, moja siostra wiedziała. Ale kiedy moja mama zadzwoniła do mnie czwartego dnia mojego pobytu tam, zdałam sobie sprawę, że ona nie ma pojęcia, co robię. Wytłumaczyłam jej, że pracuję nad filmem. Wahałam się, ponieważ moja mama powiedziała mi, kiedy byłam młodsza, że przeszła aborcję, kiedy była w liceum. Dlatego chciałam jak najdelikatniej opowiedzieć jej o tym filmie. Nie chciałam, żeby myślała, że ją osądzam. Nie chciałam jej zranić. Ale uważałam, że ten film może wiele zmienić i byłam z tego dumna. Wierzyłam, że ten film może być uzdrawiający.

Kiedy zaczęłam opowiadać jej historię Abby, moja mama nagle zaczęła płakać. Słyszałam przez telefon, jakie emocje przeżywa. Płacząc, powiedziała mi: „Ashley, muszę powiedzieć ci coś, czego jeszcze ci nie mówiłam. Nie wiesz tego, ale kiedy miałam 19 lat, poszłam do kliniki aborcyjnej po raz drugi. Leżałam już na stole i zrobiło mi się niedobrze. Wiedziałam, że nie mogę tego zrobić. Wstałam i wyszłam, bo wybrałam, by urodzić ciebie”. To była bardzo ważna chwila. Nie wiedziałam o tym wcześniej. Po prostu ubiegałam się o rolę Abby Johnson, jednej z najważniejszych liderek ruchu pro-life naszego pokolenia. A nie wiedziałam nawet, jak bardzo moje życie było powiązane z aborcją. Sekundy dzieliły mnie od tego, by nigdy nie mieć szansy przeżyć swojego życia. Myślę o tym, patrzę na swoje życie i wiem, że prawie otarłam się o śmierć. Myślę o tych wszystkich rzeczach, których dokonałam w życiu, o wszystkich relacjach, jakie nawiązałam – to wszystko mogło się nigdy nie wydarzyć. Kiedy patrzysz na innych ludzi i myślisz o wkładzie, jaki oni mają w ten świat, ci wszyscy wspaniali ludzie… Oni mogli być dokładnie w tym samym miejscu. Ich życie mogło być im odebrane przez aborcję. To mi się w głowie nie mieści, jak tanio wyceniamy życie, rozmawiając o aborcji.

Dziękuję, że o tym mówisz. To inspirująca i poruszająca historia. Chciałbym zadać ci pytanie na podobny temat, dotyczące Boga. Wspomniałaś, że Bóg działa przez ludzi. Wiemy o tej kobiecie, zwanej Roe, tej z procesu Roe i Wade, precedensowej sprawy, która otworzyła drzwi dla aborcji w USA i zliberalizowała przepisy dotyczące aborcji. Wiemy, że ona przyszła do Chrystusa i stała się członkiem ruchu pro-life. Wiemy także, jaką rolę odegrał Jezus, Bóg w życiu Abby. Także ty doświadczyłaś czegoś podobnego. Jak widzisz rolę Jezusa, chrześcijaństwa, Boga w tym wszystkim, w filmie „Nieplanowane” i w ruchu pro-life?

Ja oddałam swoje życie Chrystusowi, kiedy urodził się mój syn. Wcześniej nie byłam gorliwa w wierze, nie wychowałam się w kościele. Moja relacja z Bogiem była trudna. Nie chciałam być religijna. Nie chciałam stosować się do zasad tylko po to, by móc nazywać się chrześcijanką. Zasady nie przemawiały do mnie. Ale kiedy narodził się mój syn, nauczyłam się rozróżniać relację z Bogiem od religii i tego, jak bardzo nasz Ojciec nas kocha.

Jeśli mając przez sobą to maleństwo, na które mogłam patrzeć i na ten ziemski sposób stwierdzać „łał, tak bardzo kocham tę maleńka osóbkę, którą dopiero co poznałam”, to o ile więcej kocha nas nasz Ojciec w niebie? Wtedy to do mnie dotarło – Bóg jest taki realny i kocha nas tak bardzo. I jakiś czas później oddałam swoją karierę Panu. Stwierdziłam, że skoro Bóg obdarzył mnie tym talentem, to chcę go używać dla chwały Boga i chcę wykonać pracę, do której wezwał mnie Bóg.

Główna aktorka "Nieplanowane": "Oddałam swoje życie i karierę Chrystusowi"

Główna aktorka "Nieplanowane" Ashley Bratcher, opowiada o decyzji poświęcenia swojego życia i kariery Chrystusowi. #IPPTV #Nieplanowane #Unplanned

Gepostet von idź Pod Prąd am Samstag, 15. Februar 2020

Po tym, jak oddałam Bogu swoją karierę, On zesłał mi kilka projektów i przez nie przygotował mnie do pracy nad filmem „Nieplanowane”. Widzimy przecież, jak ogromne zmiany zachodzą w życiu ludzi, którzy oddają swoje życie Chrystusowi, ponieważ Chrystus złożył największą ofiarę za nas. Umarł na krzyżu, by uwolnić nas od naszych grzechów.

Pomyślmy o Abby. To jest osoba, która zobaczyła prawdę i zrozumiała, że wzięła udział w dwudziestu tysiącach aborcji. To wielki ciężar, to wielkie brzemię. A jedyne, co może nas uwolnić, to przyjście do naszego Ojca w niebie, złożenie ciężaru u Jego stóp i przyjęcie przebaczenia. To tak proste, a jednocześnie tak skomplikowane dla niektórych – zrozumieć, że Bóg po prostu chce nas kochać. Jesteśmy jak dzieci, na których powrót do domu On czeka. Bóg chce nam powiedzieć: „Przebaczam ci, kocham cię, chcę dać ci najlepsze życie, jakie tylko możesz mieć”.

To właśnie chcemy pokazać przez film „Nieplanowane”. Nie oceniamy nikogo tym filmem. Nie mówimy, że kobiety to morderczynie, nie wykrzykujemy tego. Chcemy, by one zrozumiały, że jest dla nich przebaczenie, jest dla nich odkupienie, jest dla nich nadzieja.

To wszystko jest powiązane, Bóg przygotowywał mnie do tego już od dawna i dał mi możliwość mówić o tym.

Porozmawiajmy o prezydencie USA Donaldzie Trumpie. Pomińmy różne kwestie polityczne i skupmy się na tym, że Trump był pierwszym prezydentem w historii USA, który wziął udział w Marszu dla Życia. Porozmawiajmy o tym i o wycofaniu finansowania dla Planned Parenthood. Czy wiesz o innych rzeczach, które on zrobił dla ruchu pro-life?

Nie jestem analitykiem ani komentatorem politycznym, ale mogę wypowiadać się tylko jako zarejestrowany wyborca, który chce dokonać świadomej decyzji. Bardzo podoba mi się to, że on jest pro-life, ponieważ prawo do życia jest jednym z najcenniejszych, jeśli nie najcenniejszym prawem nas jako ludzi – prawem do tego, by przeżyć swoje życie w podążaniu za szczęściem. Wszyscy tego chcemy. Chcemy móc podążać za marzeniami, podążać za tym, co Bóg dla nas zaplanował, w cokolwiek wierzysz. Chcemy móc przeżyć swoje życie i podążać za marzeniami.

To, że Donald Trump i wiceprezydent postanowili zabrać głos, jest według mnie wielką inspiracją i daje wielu osobom wiarę w ich kraj. Obecnie społeczeństwo w kwestii aborcji jest podzielone prawie równo na pół. A to, że Trump wycofał finansowanie Planned Parenthood, jest bardzo pozytywne moim zdaniem. Po co im nasze pieniądze, skoro dostają miliony dolarów od prywatnych darczyńców? Nie potrzebują ich. Tych pieniędzy potrzebują organizacje, które pomagają w procedurze adopcji, które pracują z rodzinami zastępczymi, centra położnicze, które zapewniają kobietom w ciąży wszystko, czego potrzebują. Dlaczego mamy dawać Planned Parenthood pieniądze za ich usługi niby na rzecz zdrowia, np. badania piersi czy cytologię, skoro kobieta może pójść do jakiejkolwiek państwowej przychodni i otrzymać taką samą opiekę? A te przychodnie już są finansowane z budżetu państwa. Nie ma potrzeby żeby Planned Parenthood to robiło. Oni przeprowadzają aborcje i to niesprawiedliwe, że pieniądze z naszych podatków są wydawane na wspieranie organizacji, która przeprowadza aborcje. Dlatego bardzo cieszy mnie to, że Trump to zrobił.

Na koniec chciałbym zapytać, co powiedziałabyś młodej kobiecie, która zastanawia się nad aborcją, nie podjęła jeszcze decyzji i przechodzi trudne chwile. Co byś jej powiedziała? Opowiedz nam także o akcji stypendialnej „Unplanned”, w której bierzesz udział.

Pierwszą rzeczą, jaką mówię kobietom w takiej sytuacji… A zwróciło się do mnie wiele kobiet właśnie dzięki filmowi „Nieplanowane”. Mówię im: „nie jesteś w tym sama”. Większość kobiet myśli, że musi radzić sobie sama, i boją się. Aborcja to tak naprawdę brak wyboru. Kobiety decydują się na aborcję, bo myślą, że nie mają innego wyjścia. Myślą, że dla dziecka musiałyby poświęcić swoją karierę, edukację, związki z mężczyznami, którzy nie chcą być ojcami.

Chcę, by te kobiety wiedziały i zrozumiały, że istnieją organizacje, osoby, społeczności, które im pomogą. Dlatego właśnie rozpoczęłam akcję stypendialną „Unplanned”. Tak wiele dziewczyn, które się ze mną skontaktowały, mówiło: „Jestem w liceum i jestem w ciąży. Nie jestem na to gotowa.” albo „Jestem w college’u, będę musiała zrezygnować”. To nieprawda. Akcja powstała dzięki współpracy z Heartbeat International. Oni mają centra położnicze na całym świecie, nie tylko w USA. Te centra są wyposażone w sprzęt, który może być wykorzystany w danej społeczności przez kobiety. Centra zapewniają poradnictwo i kontakt ze żłobkami i przedszkolami, pomagają wypełnić wszystkie potrzebne dokumenty, zapewniają odpowiednie wyposażenie domu. My chcemy zapewnić stypendium naukowe tym kobietom, które chcą wrócić do szkoły, kontynuować studia i utrzymać rodzinę.


ZOBACZ RÓWNIEŻ: WYWIAD Z ABBY JOHNSON DLA IPP TV