Czy prawda o tym błyskotliwym, rasowo komunistycznym okpieniu milionów ufnych ludzi ujrzy kiedykolwiek światło dzienne?
Stanisław Remuszko o historii GW, grudzień 1991r.

“Kościół nie boi się PRAWDY”
Brzmi ładnie, ale nie wytrzymuje próby logicznego myślenia. Jeśli kościół tak bardzo rozmiłował się w PRAWDZIE, to dlaczego dogadał się z Kiszczakiem, by zniszczyć wszelkie ślady kolaboracji swoich “duszpasterzy”? Dlaczego nakazał milczenie jedynemu księdzu, który chciał ujawnić PRAWDĘ o księżach-agentach? Dlaczego do lustracji biskupów wziął się dopiero przyparty do muru prasowymi informacjami o przeszłości najwyższego polskiego hierarchy??? Wniosek jest jeden:
“Kościół nie boi się PRAWDY UKRYTEJ”

Polacy powoli dowiadują się prawdy o tresurze medialnej, jakiej byli poddawani w “wolnej” Ojczyźnie. Sekretne porozumienie okrągłostołowej “opozycji” z komunistycznymi aparatczykami nie jest już dla nikogo tajemnicą. Nie wszyscy jeszcze dowierzają, że przedstawiciele “środowisk patriotycznych” zasiadający do rozmów w Magdalence to w rzeczywistości tylko druga twarz “Człowieka Honoru” (tak Kiszczaka kazał tytułować Michnik), ale najbliższe dni powinny rozwiać te wątpliwości. Bardziej przenikliwi komentatorzy sceny politycznej (Bukowski, Korwin-Mikke, Michalkiewicz) tropią jeszcze dalej korzenie przemian politycznych lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku – do tajnego porozumienia pomiędzy socjalistami Moskwy i Zachodu, by pokojowo rozmontować żelazną kurtynę i wprowadzić niewidoczną odmianę kontroli władzy nad jednostką (doktryna konwergencji). Nikt chyba oprócz nas nie pisał otwarcie o największym tabu polskich i ogólnoświatowych przemian – o haniebnym zaangażowaniu Watykanu i osobiście Wojtyły w zniewalające narody tajne porozumienie.

Przypomnijmy niektóre znane fakty:

– młody ksiądz Wojtyła tuż po święceniach wyjechał do Rzymu (koniec 1946) – jakie to były czasy do otrzymania paszportu, nie trzeba wyjaśniać.
– 17 września 1953 (10 lat !!! przed soborem Vaticanum II) odprawia ze studentami w Gorcach mszę przodem do wiernych – jawne nieposłuszeństwo konserwatywnemu Rzymowi. Prawdopodobnie jest to pierwszy taki przypadek w Polsce złamania dotychczasowego kościelnego porządku. Nowa msza stała się sztandarowym “produktem” modernistów w katolicyzmie i “kością niezgody” powodującą bunt biskupa Lefebvra.
– od 1954 roku studiuje na KUL – wylęgarni postępowej myśli katolickiej oraz ośrodku szczególnej aktywności UB.
– w roku 1958 zostaje najmłodszym biskupem w Polsce (38 lat), za pięć lat (1963r.) zostaje arcybiskupem metropolitą krakowskim.
– młody krakowski biskup jako pierwszy hierarcha w Polsce nawiązuje oficjalne rozmowy z “władzą ludową” w celu uzyskiwania przywilejów dla kościoła.
– w 1962 roku bierze udział w rozpoczęciu II soboru watykańskiego, pracuje w zespole opracowującym w Rzymie Konstytucję o Kościele w świecie współczesnym. Nawołuje do zmiany podejścia do komunistów (z fundamentalnego potępienia na “zdobywanie miłością”). Sobór odrzuca katolicki konserwatyzm, zmienia liturgię i przede wszystkim otwiera drogę do ekumenizmu i marksistowskiej “nauki społecznej kościoła”.
– 18.11.1965 abp Wojtyła ogłasza orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich “Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Oto fragment: “W tym ogólno-chrześcijańskim, a zarazem bardzo humanitarnym duchu wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru, przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Jeśli Wy – biskupi niemieccy i ojcowie Soboru – ujmiecie po bratersku nasze wyciągnięte dłonie, wówczas dopiero będziemy mogli z czystym sumieniem obchodzić w Polsce nasze Millenium na sposób całkowicie chrześcijański. Zapraszamy Was po to serdecznie do Polski”. A to cytat z niemieckiej odpowiedzi: “Z braterskim szacunkiem przyjmujemy wyciągnięte dłonie. Bóg pokoju niech zaś za przyczyną ‘Regina Pacis’ (Królowej Pokoju) sprawi, by upiór nienawiści już nigdy nie rozłączył naszych rąk”. Mamy więc polityczny skutek soboru – doktryna konwergencji zaakceptowana w Rzymie. Zaczyna się “duchowe” urabianie społeczeństw Europy.
– 26.06.1967 otrzymuje kapelusz kardynalski z rąk Pawła VI, którego bez przesady można nazwać “czerwonym papieżem”. To on doprowadził do tego, że “komunizm przestał być postrzegany jako zło, a stał się równorzędną ideologią pochodzącą z wielkiego, szlachetnego kraju, jak nazwał Paweł VI Związek Radziecki” Ł. Adamski iPP 12/2006.
– 2 czerwca 1979 JP2 wypowiada w Warszawie pamiętne słowa: Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Doktryna konwergencji przechodzi w fazę bezpośredniej realizacji politycznej. Za rok wybuchają w Polsce inspirowane przez służby specjalne strajki.
– polski kler jest kluczowym czynnikiem w uwierzytelnieniu w społeczeństwie Wałęsy jako “autentycznego wodza narodu”. Gwiazda, Wyszkowski, Walentynowicz wiedzą o mistyfikacji, ale boją się zadrzeć z kościołem – siedzą cicho.
– JP2 od początku “pompuje” autorytet Wałęsy (audiencja w Rzymie 15.01.1981)
– 13 stycznia 1987 – papież przyjmuje na audiencji Wojciecha J., kolejnego Człowieka Honoru z listy Michnika. Oczywiste błogosławieństwo mającego się niedługo ziścić “historycznego kompromisu” z komunistami.
– jesień 1988 – katoliccy biskupi pomagają przygotować rozmowy okrągłego stołu.
– 20 kwietnia 1989 – spotkanie z delegacją agenturalnie odnowionej Solidarności i z Lechem Wałęsą po zakończeniu obrad okrągłego stołu.
– 20 października 1989 – watykańska audiencja dla premiera Tadeusza Mazowieckiego – autoryzacja rządu “grubej kreski”.
– 15.03.1990 – nawiązanie stosunków dyplomatycznych Watykan – CCCP
– 28 lipca 1993 – papież podpisuje konkordat między PRL-bis a Watykanem, gwarantujący katolicyzmowi uprzywilejowaną pozycję religijną, ekonomiczną i polityczną.
– lipiec 1999 – Aleksander K. jest pierwszą świecką głową państwa, którą papież zaprosił do papamobile. “Niespodziewanie” wygrał wyścig o drugą kadencję z Krzaklewskim.
– 6 października 2002 – JP2 kanonizuje Jose Marię Eskrive de Balaguer, założyciela Opus Dei, kontrowersyjnej organizacji pomawianej o obsadzanie swoimi ludźmi kluczowych stanowisk w poszczególnych państwach (katolicki odpowiednik masonerii).
– 19.05.2003 w obecności postkomunistycznych eurostręczycieli na czele z Aleksandrem K. Wojtyła wypowiada te słowa: “Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich Narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje Świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. [Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy.] Jest to wyzwanie, które współczesność stawia przed nami i przed wszystkimi krajami, które na fali przemian politycznych w regionie tak zwanej Europy Środkowowschodniej wyszły z kręgu wpływów ateistycznego komunizmu.” Do euroreferendum zostało 18 dni…

Sprzyjanie interesom międzynarodówki socjalistycznej jest jasne na podstawie samego skrótowego przeglądu faktów z życia Wojtyły. Dążenie do korzystnego dla obu stron dialogu z komunistami oraz postępowe ciągoty widać u niego od samego początku kapłaństwa. Kluczowe pytanie brzmi – czy były to działania czysto spontaniczne, czy też zadziwiające nagromadzenie “przypadków” jest wynikiem świadomej i tajnej współpracy z postępowymi siłami komunistycznymi pragnącymi kompromisu z Zachodem?

Zobacz też:  MARIONETKA WSI OSKARŻA O UBECKIE METODY? Kowalski & Chojecki NA ŻYWO w IPP TV 17.11.2017

By lepiej naświetlić sytuację najbardziej zakonspirowanej agentury, zacytuję tu zdanie prof. Wieczorkiewicza i Justyny Błażejowskiej o możliwym wyjaśnieniu dziwnego i aroganckiego przerwania współpracy Lecha W. ps. “Bolek” z SB w 1976 roku:

“Notabene warto zauważyć, że wyrejestrowanie TW nie musiało oznaczać końca przygody ze Służbą Bezpieczeństwa. Mogło wiązać się z przejściem na wyższy lub zgoła najwyższy poziom agentury, na którym nie pisano sprawozdań, a wszystko załatwiano “na gębę”. (publikacja okolicznościowa Newsweek: “13 XII 1981 – Jak to się stało”)

Ta uwaga wskazuje, że może być bardzo trudno znaleźć materialne ślady agenturalnych kontaktów JP2. Jeśli Wałęsa zasługiwał na szczególne traktowanie jako “najwyższy poziom”, to gdzie mógł plasować się biskup, kardynał czy przyszły papież. Inni badacze akt IPN sygnalizują podobne zjawisko – księdzu-agentowi awansowanemu do rangi biskupa przestawano prowadzić regularną teczkę.

Oprócz jednak poszlak wynikających z “kryterium Jezusa” (po owocach poznacie ich) nieoczekiwanie w sukurs przychodzą nam niewytrzymujący napięcia obecnych gorących dni lustracyjnych koledzy Adama M. Oto jak Ernest Skalski, którego powiązań z zapoznanym z aktami PRL Michnikiem nie muszę udowadniać, zagalopował się w obronie TW Wielgusa: Gdybym był głęboko wierzącym i pobożnym katolikiem, jakim wówczas myślałem, że będę, to bym się dzisiaj nie zastanawiał, kto jest bardziej kompetentny w sprawie inwestytury w metropolii warszawskiej: redaktor Sakiewicz czy Papież. Doceniłbym fakt, że Watykan nie wypowiadał się w sprawie zmiany Piotra Wierzbickiego na Tomasza Sakiewicza na stanowisku redaktora “Gazety Polskiej”. I wcale bym nie czekał, aż Ojciec Święty objawi urbi et orbi, że biskup  Stanisław Wielgus nie zdradził Kościoła na rzecz Służby Bezpieczeństwa PRL, że Stolica Apostolska ma potwierdzenie tego, iż jego kontakty z SB, utrzymywane za wiedzą i aprobatą jego ówczesnego biskupa, nie przynosiły szkody, a były wręcz nieodzowne. Podobnie jak, więcej niż prawdopodobne, kontakty innego hierarchy, Karola Wojtyły. (wyróżnienie red.)(http://obserwator.salon24.pl/3110,index.html)

Mamy tu potwierdzenie wcześniejszej tezy o kontaktach hierarchów katolickich z SB za wiedzą Watykanu, o ich korzyści czy wręcz “nieodzowności” dla papiestwa oraz o bardzo wysokim prawdopodobieństwie, że Wojtyła utrzymywał z komunistycznymi specsłużbami podobne kontakty jak Wielgus.

Inny założyciel Gazety Wybiórczej, Jacek Żakowski, występując z Maciejem Rybińskim 10.01.2007r. w telewizyjnym programie “Z refleksem”, objawił oczywistą, choć nigdy w telewizji nie wypowiedzianą wcześniej prawdę, że III RP to efekt współpracy pomiędzy Kiszczakiem, Michnikiem i JP2!!! Zwrócił też uwagę na równie oczywisty fakt, że gdyby tylko papież chciał, to z łatwością mógł przeprowadzić lustrację polskich księży czy hierarchów. Widocznie nie chciał.

Ze swojej strony dodam, że tych wszystkich księży-agentów Wojtyła nie tylko nie zlustrował, ale często osobiście wysoko wyforował. Gdyby nie wiedział o ich agenturalnych powiązaniach, byłby najbardziej naiwnym i nieudolnym przywódcą w dziejach ludzkości. A tak chyba nie chcemy o nim myśleć… Miejmy nadzieję, że stale nowelizowane rewelacje teczkowe wkrótce utwierdzą nas w przekonaniu, że był to jednak Wielki Szu…

Autor: Paweł Chojecki

Artykuł pochodzi z 30 numeru Idź Pod Prąd
(styczeń 2007r. )