Minister kultury i sportu Izraela Miri Regev oświadczyła w izraelskim radiu: „Dzięki Bogu kadencja Obamy się kończy”.

Słowa minister są reakcją na decyzję administracji Stanów Zjednoczonych, która nie zablokowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucji nakazującej, by Izrael wstrzymał budowę osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu Jordanu.

W rezolucji ONZ żąda od Izraela „natychmiastowego i całkowitego wstrzymania budowy nowych osiedli na okupowanych terenach palestyńskich, w tym w Jerozolimie Wschodniej”.

– Według Obamy zbliżyliśmy się do pokoju, ale w rzeczywistości oddaliliśmy się od niego – oceniła minister Regev.

Donald Trump nalegał, by Stany Zjednoczone zgłosiły weto w sprawie rezolucji. Jednak administracja Obamy zdecydowała o wstrzymaniu się od głosu, dzięki czemu rezolucja została przyjęta. Do tej pory Stany Zjednoczone na forum ONZ nigdy nie poparły działań godzących w interesy Izraela. W 2011 roku, gdy w Radzie Bezpieczeństwa próbowano przeforsować podobną rezolucję, przedstawiciel USA skorzystał z prawa weta.

Donald Trump zaapelował do władz Izraela, by wytrwały do rozpoczęcia przez niego kadencji. Komentując sprawę na Twitterze, napisał : „Po 20 stycznia wszystko będzie inaczej”.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział jeszcze przed Świętami, że Izrael z niecierpliwością czeka na współpracę z  Donaldem Trumpem, by przeciwdziałać konsekwencjom przyjętej przez ONZ rezolucji.


Zobacz też:  Iran wzywa Palestyńczyków do powstania przeciw Izraelowi