Elektrownia Połaniec

Polskie przedsiębiorstwa stanęły w obliczu ogromnego wzrostu cen energii elektrycznej. Niedługo ich skutki odczują wszyscy Polacy.

Firmy energetyczne wysyłają do przedsiębiorstw aneksy umów długoterminowych z podwyżkami cen nawet o 70 proc. Stawki przy nowych umowach dla klientów biznesowych na przyszły rok wahają się w granicach od 310 do nawet 480 zł za MWh. Do tej pory cena wynosiła około 210 zł.

Z szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej wynika, że po 2020 roku Polska będzie miała najwyższe ceny hurtowe energii.

Głównym powodem wzrostu cen energii jest zwiększenie opłat za emisję dwutlenku węgla. W Unii Europejskiej przedsiębiorstwa muszą płacić za każdą tonę wypuszczonego w atmosferę dwutlenku węgla. Dla polskich elektrowni węglowych oznacza to duże koszty. Ceny pozwoleń wzrosły w ostatnim roku czterokrotnie z 6 do 25 euro za tonę dwutlenku węgla. Analitycy przewidują, że w dłuższym okresie ceny mogą sięgnąć nawet 100 euro.

Drugim czynnikiem są rosnące ceny węgla spowodowane z jednej strony wysokim popytem w komunistycznych Chinach, a z drugiej likwidacją polskich kopalń. Ponadto, wczoraj rząd PiS wprowadził restrykcyjne normy sprzedawanego węgla oraz szereg wymogów formalnych dla sprzedawców węgla i innych paliw stałych, co z pewnością spowoduje dalszy wzrost cen.

Wkrótce problemem mogą stać się nie tylko wysokie ceny, ale nawet brak prądu. Zapotrzebowanie na energię stale rośnie, a możliwości polskich elektrowni nie zwiększają się wystarczająco szybko.

A wiele instalacji jest przestarzałych, zużytych i niedługo nie będzie mogła pracować, jeśli nie przeprowadzi się kosztownej modernizacji.

Zobacz też:  Premier Izraela zachęca przywódców ONZ do czytania Biblii