“W przepisach, które miałyby wejść w życie w maju, Poczta Polska ma mieć dostęp do wszystkich naszych wrażliwych danych. Nie możemy ot tak na polecenie premiera przekazywać danych osobowych naszych mieszkańców, ponieważ jest to zabronione Art. 51. Konstytucji RP oraz ustawą o ochronie danych osobowych. Przekazując te informacje, złamalibyśmy prawo i narazilibyśmy się na odpowiedzialność karną” – mówi w rozmowie z red. Kornelią Chojecką Arkadiusz Kosiński, burmistrz podwarszawskiej gminy Brwinów. 


Porozmawiamy o wyborach. Na pana Facebooku czytamy, że organizacja wyborów prezydenckich to “kabaret i parodia, nurzające w błocie i ośmieszające tak ważną formę demokracji”. Dlaczego jest pan tak bardzo przeciwny wyborom prezydenckim 10 maja?

Jesteśmy w stanie epidemii, więc wszelkie działania rządowe i samorządowe powinny być nakierowane na to, by nie szkodzić ludziom. Tymczasem podejmowane działania powodują, że (…) wszyscy Polacy będą narażeni na potencjalne zarażenie się koronawirusem. Niezależnie czy głosowanie korespondencyjne będzie dotyczyć tylko osób powyżej 60. roku życia lub objętych kwarantanną, czy też wszystkich obywateli pakiety korespondencyjne będą nam przez kogoś dostarczane (…), jeden listonosz może być potencjalnym źródłem zarażenia dla kilkudziesięciu czy nawet kilkuset osób. W przypadku wyborów tradycyjnych problemem jest to, że ludzie boją się pracować w komisjach wyborczych. (…) Np. w gminie Brwinów, gdzie miało być utworzonych 16 komisji o składzie minimum 5-osobowym (…), nie utworzono żadnej komisji.

Prezydenci niektórych miast mówią, że nie będą udzielać Poczcie Polskiej informacji nt. spisu wyborców. Czy według pana dojdzie w ogóle do tych wyborów, czy samorządowcy się zbuntują?

To kwestia prawa, a nie buntu. Kodeks wyborczy przewiduje głosowanie tradycyjne lub wspomniane wcześniej korespondencyjne, przy czym pakiety wyborcze przygotowuje komisja wyborcza, a nie Poczta Polska. (…) Dopiero w przepisach, które miałyby wejść w życie w maju, Poczta Polska miałaby mieć dostęp do wszystkich naszych wrażliwych danych. Nie możemy ot tak na polecenie premiera przekazywać danych osobowych naszych mieszkańców, ponieważ jest to zabronione Art. 51. Konstytucji RP oraz ustawą o ochronie danych osobowych. Przekazując te informacje, złamalibyśmy prawo i narazilibyśmy się na odpowiedzialność karną. 

Warto jeszcze przyjrzeć się poleceniu, które premier wydał Poczcie Polskiej. Premier podpisał swoją decyzję 16 kwietnia, tymczasem przepisy zezwalające na to weszły w życie 2 dni później. Według przepisów, premier miał prawo wydać taką decyzję jedynie w przypadku PRZECIWDZIAŁANIA epidemii COVID-19. 

Dlaczego, według pana, rząd tak bardzo naciska, aby wybory odbyły się 10 maja?

Myślę, że to kwestia kalkulacji politycznej. Wybory można by przesunąć na jesień lub na wiosnę przyszłego roku. Jeśli sondaże dają obecnemu prezydentowi prawo reelekcji w pierwszej turze, myślę, że PiS chce wykorzystać to, że wiele osób nie chce pójść na wybory. Niepójście na wybory deklarują głównie zwolennicy innych kandydatów, którzy sami nawołują do tego, by nie iść na wybory, do nie narażania się, a w przypadku wyborców PiS przewiduje się, że większość pójdzie na wybory. Wtedy [Andrzej Duda] przy małej frekwencji może uzyskać reelekcję już w pierwszej turze.

Jeśli nie wybory korespondencyjne, to co pan proponuje?

Wybory korespondencyjne mogłyby się odbyć, ale trzeba by je lepiej przygotować. Karty do głosowania nie mogą znajdować się w bliżej nieokreślonym przedsiębiorstwie państwowym. W wyborach tradycyjnych komisje wyborcze kilkukrotnie liczą ilość kart (…), a nad Pocztą Polską nie mamy żadnego nadzoru, nie wiemy ile kart będzie dostarczonych wyborcom. (…) Według przepisów zaproponowanych przez PiS pakiety wyborcze mają być wrzucane do skrzynek i nie mamy pewności, czy dany odbiorca podejmie tę korespondencję. 

Głosowanie korespondencyjne tak, ale do rąk własnych. A najlepiej przesunąć wybory na jesień tego roku.

Cały wywiad z burmistrzem Brwinowa dostępny w programie Idź Pod Prąd NA ŻYWO:

Współpraca: Weronika Lewandowska